1 rok, 6 miesięcy

Przy takiej pięknej dacie, aż szkoda czegoś nie napisać..


Z racji, że z Panem Narzeczonym nie bardzo jesteśmy walentynkowi (u Nas to święto trwa cały rok) postanowiliśmy kupić pyszne lody carte d'or o smaku malagi i likier bananowy i tak osłodziliśmy sobie wieczór. Kuponiki walentynkowe, które przygotowałam dla Pana Narzeczonego zrobiły furorę, więc walentynki zaliczamy do udanych, a z racji, że jestem największą fanką serduszek w całym mieście był to bardzo fajny dzień!

Wczoraj Pan Narzeczony został oświecony, że istnieje blog, cóż to było za zdziwienie i przerażenie: "ale o czym Ty tam piszesz?" Odpowiedzi jeszcze nie otrzymał, bo i adresu bloga nie dostał. Wszystko w swoim czasie, może nawet zacznie tu coś pisać, co by tylko Jego nie stawiać w takim świetle, ja niestety też mam sporo minusów (tutaj na pewno pojawi się uśmiech Pana Narzeczonego). W końcu marudzenie na mój temat to ulubiony temat Jego i Mojego Taty. Także może kiedyś się przekonacie o mojej czarnej stronie :D
Oczywiście ściskam mojego Pana Narzeczonego i przesyłam mu tysiąc serduszek!




0 komentarze:

 

Goście

Archiwum